
Zamarza woda w rurach i odpływ fekalii. – Żyjemy w warunkach urągających ludzkiej godności – denerwują się mieszkańcy kamienic przy ul. Barlickiego w Bielsku-Białej. Dramat przeżywają również mieszkańcy ul. Konwaliowej 4, gdzie nieczynne są ubikacje.
Toj-Toje receptą na mróz
Kamienica przy ul. Barlickiego. Godzina 12.00 w południe. Na parterze stoi toj-toj. – Postawili go dopiero wczoraj. Od tygodnia mamy zamarznięte toalety na trzecim piętrze. Musimy chodzić do sfery. Dobrze, że jest tak blisko – denerwuje się pani Katarzyna. Na klatce schodowej ściany są... czarne. Tynk odpada ogromnymi płatami. – Jest XXI wiek ! Żyjemy tu jak w XIX wieku. Sąsiadka nie ma w ogóle wody. Ja jeszcze mam, ale jak długo?. Zostaliśmy sami z tym problemem! Czynsze płacimy regularnie i co mamy z tego?! – martwi się kobieta. – Za co my te czynsze płacimy, za co ? – dodaje sąsiadka.
Wczoraj w kamienicy pojawiła się ekipa hydraulików. – Woda zamarza.Trzeba kuć rury, założyć nowe i ocieplić. Musimy porządek z rurami zrobić w całej kamienicy. Na pewno będziemy jeszcze pracować dzień, albo dwa. Niestety na korytarzu nie ma ogrzewania, drzwi wejściowe są cały czas otwarte. W takich warunkach, gdy na zewnątrz jest minus 20 stopni, woda w rurach musi zamarznąć – podkreśla Tomasz Tyrna, hydraulik.
W minioną sobotę w dwupiętrowej kamienicy przy ulicy Konwaliowej 4 zamarzł odpływ fekalii. Do katastrofy doszło w dwóch pionach. – Dzwonimy z interwencją do ADM-u, gdzie najpierw informują nas, że przyjedzie ekipa remontowa, a w środę postawili koło bloku przenośną toaletę. Z takiego „luksusu” ma korzystać 9 rodzin! W tym starsze osoby i czwórka małych dzieci – napisali do naszej redakcji zrozpaczeni mieszkańcy.
Mieszkańców najbardziej zdenerwowało zachowanie pracowników bielskiego ADM- u, którzy poinformowali ludzi, że „nie przyjadą i nic z tym nie zrobią, bo zamarznie z powrotem”. – Głównym problemem jest złe przerobienie ogrzewania w bloku. Ściągnięto kaloryfery w ubikacjach i na korytarzach, a teraz nikt nie umie sobie z tym poradzić – przekonują mieszkańcy.
ADM radzi sobie jak może
– Sytuacja jest trudna – tłumaczy Marian Malec, kierownik ADM–u nr 2. Budynki maja po sto lat. W większości rury od lat nie były wymieniane. – Jeżeli mrozy trwają 2 lub trzy dni, to nie ma problemu. Teraz mamy jednak sytuację wyjątkową. Dlatego wozimy ludziom wodę do picia. Postawiliśmy również przenośne ubikacje – wyjaśnia.
Do ADM-u dotarło już ponad 170 zgłoszeń o awariach. Prawdopodobnie niektóre będzie można usunąć dopiero wtedy, gdy się ociepli. Znaczna większość zasobów bielskiego ZGM–u to stuletnie kamienice, które od wielu lat nie były remontowane
źr. www.super-nowa.pl